Można by się zastanawiać gdzie znajduje się granica między tym, co jest sztuką wysoką, a tym, co do niej nie należy. Warto by się także zastanowić kto ową granicę wyznacza i na jakiej postawie. W zasadzie można by przyjąć, że sztuka wysoka niesie ze sobą jakieś przesłanie. Lecz czy nie istnieje coś takiego jak sztuka dla sztuki lub czy kulturze masowej także nie zdarza się mieć jakieś natchnionej misji? Pozostaje więc stwierdzić, że za kulturę wysoką uważamy to, co jest jako takie pojmowane w sposób stereotypowy. Tak więc do kultury wysokiej zaliczymy teatr, filharmonię, operę, operetkę i wszelkiego rodzaju przejawy sztuki typu malarstwo, rzeźbiarstwo i tym podobne. Co jest takiego w tych instytucjach, że zasługują one na miano kulturalnych wyżyn? Zapewne przyczyna tego tkwi w odbiorcy. Różni się on bowiem od odbiorcy kultury masowej. Jednak nie ma żadnych przeszkód, by jedna i a sama osoba mogła być adresatem i przejawów kultury wysokie i zjawisk kultury popularnej. Niemniej jednak odbiorca kultury wysokiej to człowiek o dość dobrym wykształceniu, a przynajmniej pewnej wiedzy kulturowej. Znajomość literatury, sztuki i muzyki jest niezbędna, by właściwie odebrać niektóre utwory. Poza tym jeśli nie znamy pewnych zagadnień natury teoretyczno-literackiej to możemy mieć problem z odnalezieniem się w środowisku zwolenników kultury wysokiej. Jak to mówią – kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. Kultura, sztuka, filozofia wymaga od odbiorcy zaangażowania, wyostrzenia zmysłów i błyskotliwego intelektu. W przeciwieństwie do seriali czy filmów, będących częścią składową kultury niskiej, nie podaje czytelnikowi wszystkiego na tacy. Nierzadko musi on sam odkryć jakąś tajemnicę, napisać dalszą część historii czy poznać klucz do zrozumienia prawdy zawartej w utworze czy obrazie. W przypadku niektórych zjawisk kultury wysokiej potrzebna jest także pewnego rodzaju otwartość, gotowość na nowości. Nie ma tu miejsca na stereotypowe myślenie.

Tagi: , , , ,